Przegląd turbin zimą – o czym musisz wiedzieć?
Zima w okolicach Radomia i Iłży potrafi przynieść mrozy rzędu -15 stopni, co dla mechanizmów turbiny wiatrowej jest ogromnym obciążeniem. Wchodzimy tam, gdzie inni nie mogą, żeby sprawdzić stan techniczny maszyn w najtrudniejszych warunkach. Poniżej przedstawiamy konkrety dotyczące zimowej eksploatacji, które pomogą uniknąć przestojów w szczycie sezonu wietrznego.
Lód na łopatach to realne zagrożenie
Gdy temperatura spada poniżej zera, a wilgotność powietrza rośnie, na krawędziach natarcia łopat zaczyna osadzać się lód. Nawet warstwa o grubości 3.2 mm potrafi zaburzyć aerodynamikę turbiny, co prowadzi do spadku wydajności o około 14-19%. W Falconnakis używamy dronów wyposażonych w kamery termowizyjne Zenmuse H20T, co pozwala nam wykryć mikropęknięcia struktury łopaty pod warstwą szronu. Takie inspekcje przeprowadziliśmy w grudniu 2024 roku na farmie pod Radomiem dla 7 maszyn w ciągu jednego dnia. Dzięki temu właściciel wiedział dokładnie, które łopaty wymagają interwencji, zanim lód spadł i uszkodził komponenty na dole.
Zamarznięta woda wnikająca w stare ubytki kompozytu to najczęstsza przyczyna poważnych rozwarstwień, które wychodzą wiosną. Nasz zespół w składzie 3 techników regularnie monitoruje stan powierzchni, używając do tego 187 wysokiej rozdzielczości zdjęć na każdą łopatę. Jeśli wykryjemy problem przy -10 stopniach, oceniamy, czy naprawa może poczekać do odwilży, czy wymaga natychmiastowego zabezpieczenia żywicą szybkowiążącą. W styczniu 2025 roku uratowaliśmy w ten sposób jedną łopatę w turbinie typu Vestas, gdzie pęknięcie miało już 42 cm długości. Działamy na faktach, pokazując zdjęcia z drona od razu po locie.
Nawet 3.2 mm lodu na łopacie obniża wydajność turbiny o blisko 19 procent.

Hydraulika i oleje w niskich temperaturach
Większość turbin działających w Polsce centralnej używa olejów syntetycznych, ale nawet one przy dużym mrozie zmieniają lepkość. Problem pojawia się w układach pitch, gdzie siłowniki muszą pracować precyzyjnie przy ustawianiu kąta łopat. W lutym 2024 roku serwisowaliśmy 4 turbiny, w których grzałki w gondoli uległy awarii. Spowodowało to, że ciśnienie w układzie spadło o 12 barów poniżej normy. Wymieniliśmy filtry HIFI SH 60415 i sprawdziliśmy stan uszczelek, które przy mrozie stają się kruche. Nasz serwisant, Marek, spędził wtedy 5 godzin w gondoli, żeby upewnić się, że każdy zawór działa poprawnie przed nadchodzącym frontem pogodowym.
Zapominanie o sprawdzeniu systemu ogrzewania przekładni to kosztowny błąd. Jeśli olej nie osiągnie temperatury roboczej w odpowiednim czasie, tarcie wewnątrz skrzyni biegów gwałtownie rośnie. My sprawdzamy te parametry zdalnie, a potem potwierdzamy je fizycznie na miejscu. W Falconnakis stawiamy na konkret: sprawdzamy 47 punktów kontrolnych w układzie smarowania przy każdym zimowym przeglądzie. Jeśli widzimy, że temperatura oleju na sterowniku jest o 4 stopnie niższa niż powinna, szukamy przyczyny w okablowaniu lub samym elemencie grzejnym. Sprzęt mamy swój, nie pożyczamy mierników od podwykonawców, więc wynik jest pewny.
Elektronika i czujniki lodu
Sensory takie jak Labkotec LID-3300IP są kluczowe dla bezpiecznego zatrzymania maszyny, gdy lód staje się zbyt ciężki. Niestety, często same ulegają oblodzeniu lub tracą kalibrację po silnych wiatrach. Podczas prac w grudniu 2024 roku zauważyliśmy, że w 3 maszynach czujniki były przesunięte o zaledwie 2 stopnie, co powodowało błędne odczyty i niepotrzebne przestoje turbin. Kalibracja zajęła nam 2.5 godziny, co pozwoliło maszynom wrócić do pracy jeszcze tego samego wieczoru. Konkrety na stole: bez sprawnego czujnika lodu ryzykujesz uszkodzenie fundamentu przez niewyważone łopaty, co jest błędem wartym tysiące złotych.
Zimą sprawdzamy też szafy sterownicze pod kątem wilgoci. Kondensacja pary wodnej wewnątrz modułów PLC to cichy zabójca elektroniki. Montujemy dodatkowe pochłaniacze wilgoci i sprawdzamy szczelność dławnic kablowych. W jednym z gospodarstw wiatrowych pod Radomiem, gdzie opiekowaliśmy się 12 jednostkami, wykryliśmy nieszczelność włazu gondoli. Woda dostawała się bezpośrednio na terminale przyłączeniowe. Dzięki szybkiej interwencji i wymianie uszczelki gumowej typu EPDM o szerokości 25 mm, uniknęliśmy zwarcia, które mogło wyłączyć całą sekcję farmy na kilka dni.
Błędna kalibracja czujnika lodu o 2 stopnie może zatrzymać sprawną turbinę na całą noc.

Bezpieczeństwo i dostęp do wieży
Zimowy serwis to nie tylko technika, ale też logistyka. Oblodzone drabiny wewnątrz wieży o wysokości 80 czy 100 metrów wymagają od naszych techników szczególnej uwagi. Stosujemy atestowane systemy powstrzymywania spadania i ogrzewacze chemiczne do dłoni, żeby zachować precyzję przy pracy z małymi śrubami. Bez lania wody i zbędnych przestojów – jeśli warunki na zewnątrz uniemożliwiają wyjście na dach gondoli (wiatr powyżej 12.8 m/s), skupiamy się na diagnostyce szaf u dołu i sprawdzeniu transformatora. Bezpieczeństwo naszych 9 specjalistów jest zawsze na pierwszym miejscu, co doceniają nasi stali klienci.
Ostatni przegląd w styczniu 2025 roku pokazał, że drogi dojazdowe do turbin są często pomijane. Nasz zespół porusza się pickupami z napędem 4x4, dzięki czemu docieramy do maszyn nawet gdy spadnie 20 cm śniegu. W jednej z lokalizacji musieliśmy odśnieżyć dojście do drzwi wieży, bo zaspa miała 1.2 metra wysokości. To są te detale, o których nikt nie myśli, póki nie dojdzie do awarii w środku nocy. My przyjeżdżamy przygotowani, z łopatami i własnym oświetleniem o mocy 4500 lumenów, żeby praca szła sprawnie bez względu na krótkie, zimowe dni.


