Naprawa robotem
Robot wchodzi na łopatę, gdy wieje zbyt mocno dla ludzi
Kiedy wiatr przekracza 8 metrów na sekundę, tradycyjne ekipy alpinistyczne zazwyczaj pakują sprzęt i czekają na lepszą pogodę. My w Falconnakis robimy wtedy coś innego. Wyciągamy naszego robota wspinającego się, który bezpiecznie pracuje przy podmuchach sięgających nawet 12.4 m/s. Urządzenie trzyma się powierzchni łopaty dzięki systemowi podciśnieniowemu. Nie potrzebuje lin ani skomplikowanej asekuracji, która potrafi zajmować połowę dnia pracy. Dzięki temu skracamy całkowity czas przestoju turbiny o 43% względem metod tradycyjnych.
Konkrety na stole: robot waży tylko 38 kg i jest sterowany z ziemi przez operatora za pomocą tabletu. Na pokładzie ma cztery kamery o wysokiej rozdzielczości, które widzą każde mikropęknięcie żelkotu z odległości 3.2 cm. Maszyna precyzyjnie szlifuje uszkodzone miejsce, a potem nakłada żywicę epoksydową. Cały proces dozowania chemii jest kontrolowany przez komputer, co eliminuje błędy ludzkie. Nie ma mowy o zbyt grubym nałożeniu łaty, co mogłoby rozważyć łopatę i powodować wibracje podczas pracy wiatraka.
Wchodzimy tam, gdzie inni nie mogą, bo nasz sprzęt radzi sobie z wilgocią i niskimi temperaturami. (Heads-up: robot posiada wbudowaną głowicę grzewczą, więc klejenie pęknięć wykonujemy nawet przy 4 stopniach Celsjusza). W samym 2024 roku naprawiliśmy w ten sposób 31 turbin w okolicach Radomia i Szydłowca. Średni czas naprawy jednej łopaty zamknął się w 4.48 godziny, wliczając w to przygotowanie stanowiska na ziemi. Bez lania wody i zbędnych przestojów – turbina wraca do produkcji prądu tego samego dnia.
Sprzęt mamy swój, nie pożyczamy go od zewnętrznych firm, co pozwala nam utrzymać stałą stawkę za roboczogodzinę. Robot nie męczy się, nie potrzebuje przerw na kawę i pracuje z taką samą precyzją o szóstej rano, jak i po południu. Podczas jednej sesji maszyna potrafi nałożyć powłokę ochronną na krawędź natarcia o długości 18 metrów. To kluczowe, bo erozja krawędzi to najczęstszy powód spadku wydajności turbin, z którym walczymy u naszych klientów najczęściej.
Zamiast wynajmować podnośnik koszowy za kilka tysięcy złotych dziennie, stawiamy małą stację bazową przy fundamencie wieży. Oszczędność pieniędzy na samym logistycznym przygotowaniu terenu wynosi zazwyczaj około 2400 zł przy jednym serwisie. Nasz operator, Marek, zajmuje się takimi naprawami od 4 lat i wie dokładnie, jak ustawić maszynę pod kątem nachylenia łopaty, żeby łata była idealnie gładka. Po zakończeniu pracy otrzymujesz od nas raport ze zdjęciami przed i po naprawie, co ułatwia rozmowy z ubezpieczycielem.